piątek, 8 listopada 2013

Odchodząc zabierz mnie... II


01/11/13
MOD / STYL / MUA : Emilia Bartkowska
miejsce : Stogi.

Nasze drugie spotkanie z Emilią było również spotkaniem „nad morzem” ale tym razem obyło się bez wchodzenia do wody, pogoda była o wiele gorsza, wiało jakby głowę chciało człowiekowi urwać słońce było schowane za głęboką warstwą chmur. Ogólnie średnio przyjemna aura.
Ale Emilia to kobieta ze stali mrozoodpornej podatnej tylko na emocje i uczucia, spisała się rewelacyjnie, wykonała każde moje szaleńcze polecenie bez mrugnięcia okiem.

Nie chciałyśmy powtarzać tego co zrobiłyśmy w Orłowie, chciałyśmy zrobić coś nowego. Która z nas wpadła na pomysł nagości zakrytej? , hmm ciężko stwierdzić. Pomysł sam wypłynął podczas naszych wielogodzinnych rozmów na pewnym portalu społecznościowym, którego promować nie będę.

Strojem jak zawsze zajęła się Emi, zamówiła biżuterię. Materiałowe odzienie swoją przeźroczystością mam nadzieję jej nie przerosło. Jednak najodważniejsze ujęcia przemilczę ( z racji częstego publikowania bloga na fb ) przynajmniej na razie a dociekliwi powinni wiedzieć gdzie je znaleźć.
Lubię to co zrobiłyśmy. Może za trzecim razem namówię ją na całkowite zrzucenie odzienia, kto wie :D

Ze Stogów przetransportowałyśmy się do mojego małego pokoiku, z racji duużej ilości czasu do pociągu Emilii coś pokombinowałyśmy u mnie w domu, w bardzo prymitywnych warunkach, na mojej wersalce,gdzie za tło robiła suknia ślubna mojej mamy ( niezastąpiona i moja ulubiona )za to w niesamowitej atmosferze, bo gdzie dwie kobiety się spotykają to.... dokończcie już sobie sami :)


I tymże kadrem powstałym w prymitywnych warunkach zacznę 













I cóż mogę powiedzieć na koniec, Emi to naprawdę zdolna bestia, a ja się rozłożyłam na dobre, zamiast kataru mam krwotoki z nosa i naprawdę nie wiem co gorsze. 

środa, 6 listopada 2013

Oh...death.




31/10/13

modelka / mua : Weronika "Biruta" Kamola 
strój : Golemarium
kosa : pożyczona
książka & zegarek : własność modelki
miejsce : Park Reagana ( Gdańsk ) 












Główny pomysł całej sesji - Śmierć.
 Od dobrych pięciu lat chodziła za mną ta wizja chociaż nie jest ona niczym nowym, to zawsze chciałam mieć takie ujęcia u siebie w portfolio. Zdjęcia nie są kopią niczyich zdjęć ^^  Śmierć po mojemu od A do Z, a to że ktoś też realizował podobny koncept, pokazuje tylko duże zainteresowanie tą postacią o ile tak można jak sklasyfikować.  Bardzo cieszę się że Weronika postarała się o załatwienie kosy, wyszukała miejsce i zajęła się organizacją stroju...To w zasadzie dzięki jej zaangażowaniu i pięknemu czwartkowemu słońcu, wyszło nam jak wyszło, za co jej i pogodzie dziękuję. Cieszę się że nie naciskała mnie w żaden sposób podczas trwania sesji, strój chociaż piękny nie był dla niej najważniejszy, przez co i mnie pracowało się  przyjemniej, nikt nie ustawiał mi kadrów i nie mówił ile mam w nie łapać... Często przy takich stylizacjach ten problem się gdzieś pojawia, strój, strój strój! a człowiek ? przecież to on jest najważniejszy, a nie ubranie które akurat ma na sobie, stylizacja to dodatek... jak dla mnie...i tak zresztą zawsze ją pokazuję. I jak nie fortunnie wybrałam modelkę, to bywała "pretensjonada".

Weronika, ahh. Weronika ma piękny, subtelny głos, który wspaniale uspokaja, plastyczną twarz, doświadczenie i własnego projektanta.Piękna nie tylko z zewnątrz, ale i wewnątrz.
Przerwy między kolejnymi ujęciami wypełniałyśmy rozmową i planami na kolejne sesję. Na pewno jeszcze się spotkamy...a przynajmniej mam taką nadzieję... ;)
 Dziewczyna stojąca przy przystanku z kosą w Jyskowym czepku na dłuuugo zostanie w mej pamięci :D


***


Ej! ale to jeszcze nie koniec naszych zdjęć :D 
kosa miała fajrant, a my wykorzystałyśmy inne rekwizyty, zboża, trawy i jeden mostek :)













Duuużo Arkony i oto efekty ^^