piątek, 22 sierpnia 2014

Powroty.

.

Szaro, buro i ponuro. Całkowicie nie zachęcająco do czegokolwiek. No może jedynie do wypicia kolejnej czekolady i odświeżenia swojego bloga.
Od jakiegoś czasu jednak panuję tutaj cisza, niezmącona. Na fanpage'u również pustki. Nie warto niczego planować. «  Nie zamierzam spędzać dużo czasu w Dębie » A dziwnym trafem niedługo będą już dwa tygodnie.
Losy ludzkie naprawdę są nieprzewidywalne, nie można wszystkiego ( ba ! Niczego) zaplanować, a los jest tak przewrotny że aż boję się szeptać a co dopiero mówić o swoich planach.


Lipiec 2014
sesja leśna, kocham las !
Ale te komary i podejrzane typy:/
Stylizacja :sukienka z lumpexu za złotówkę !
Make-up / Mod  / Hair : kobieta orkiestra Oliwia Zielińska

Na początku miała być Królowa Margot, jednak nasza Królowa ewoluowała bardziej w istotę pozaziemską, niż cierpiącą i przerażoną Królową.
Umówiłyśmy się wcześnie ( 6.rano ) , chyba to moja pierwsza sesja zrealizowana o tej porze.
Oliwia musiała wstać koło 4.30 by wyrobić się z makijażem.( Podziwiam, doceniam i dziękuję <3 )
Problemy zaczęły się jak dojechałyśmy na miejsce. Pierwszy - z fryzurą przyblokował nas na 20 minut. Ale dla Oliwii i malutkie lusterko nie jest przeszkodą. Drugim był tajemniczy mężczyzna, tajemniczy mężczyzna o 7 rano w niedzielę może zwiastować tylko kłopoty. Nie znoszę gapiów, naprawdę. Tacy chwilowi – ok. Ciekawość, rzecz ludzka. Ale kiedy chwila przeradza się w kilka, kilkanaście minut dziwnego zachowania mam tego dosyć. Poza tym jestem nie ufna wobec mężczyzn koło 50-tki z wielkim brzuchem piwnym, łysiną i obleśnym spojrzeniem. Na szczęście po pewnym czasie dotarło do niego że nie robimy nic ciekawego i nie warto się tak gimnastykować w niedzielę rano, by kogoś podpatrzeć. ( Uff )
Potem do akcji przystąpiły nasze ulubione komary, które wyjątkowo szybko przedarły się przez Off'a i nie oszczędzały nikogo ani niczego. Podobnie jak fryzura, która co jakiś czas wymagała gruntownej poprawki. W międzyczasie pojawił się jeszcze jakiś grzybiarz, ale już nie z kategorii "wścibskich podglądaczy".Chociaż plany były ciut bardziej mroczne, to udało nam się uchwycić wiele pięknych kadrów, które teraz po dwóch tygodniach od realizacji projektu naprawdę doceniam. Słońce pięknie nam wtedy świeciło, więc żal było go nie złapać, a sukienka była zbyt piękna żeby jej nie uchwycić w kilku prostych portretach. Zanim upaprałyśmy ją a przy okazji siebie we krwi i wylądowała w koszu, a my w domu we własnym łóżkach.
W zasadzie nie zrealizowałyśmy ani Królowej Margot , ani Wampirzycy. Krew jak nie krew, a w lesie była bardziej słonecznie niż mroczno. Królowa została w Zamku, Wampirzyca w ziemi. A nam wyszła Oliwia z Szumiących Drzew z raną draśniętą, której ani trochę nie żałuję.